
W tym tygodniu nad znaczną częścią Wielkiej Brytanii obowiązywało żółte ostrzeżenie przed burzami. To jest pogoda. O klimacie nie mówi prawie nic, a kto próbuje sprzedać coś na podstawie jednego ostrzeżenia, zasługuje na zignorowanie — łącznie z nami.
To, co rzeczywiście coś mówi, to długa seria pomiarów prowadzonych tak samo przez bardzo długi czas. Met Office prowadzi taką serię sięgającą 1884 roku i opublikował jej najnowszy odczyt w lipcu 2026. Mówi ona coś ciekawszego niż „w Wielkiej Brytanii robi się cieplej”, a ciekawa część nie jest tą, która trafia na czołówki.

Ostrzeżenie, od którego zaczął się ten tekst — i pięć czystych dni za nim. Szczegóły ostrzeżenia: Met Office, przerysowane, a nie reprodukowane.
Jedno ostrzeżenie to pogoda. Stulecie pomiarów to klimat.
Rok 2025 był najcieplejszy w brytyjskiej serii zaczynającej się w 1884 roku. Cztery z ostatnich pięciu lat mieszczą się w pierwszej piątce. Ostatnia dekada, 2016–2025, była o 0,51 °C cieplejsza od średniej 1991–2020 i o 1,33 °C cieplejsza od średniej 1961–1990, a Wielka Brytania ociepla się o mniej więcej 0,25 °C na dekadę od lat osiemdziesiątych.
Jeden rekordowy rok sam w sobie dowodzi niewiele; rekordy się zdarzają. Trudniej podważyć to, że przestały być rzadkie. Kiedy najcieplejszy rok w stuczterdziestoletniej serii przychodzi raz za razem, a kolejne miejsca zajmują same lata niedawne, to przesunęła się sama seria.

Treść dostarczona przez Met Office — State of the UK Climate 2025, opublikowano w lipcu 2026.
Zimy zrobiły się bardziej mokre. Potem lato wyschło.
W latach 2016–2025 półrocze zimowe, od października do marca, było o 3 % bardziej mokre niż średnia 1991–2020 i o 13 % bardziej mokre niż średnia 1961–1990. Bardzo mokre miesiące zimowe — takie z dwukrotnością średnich opadów z lat 1961–1990 — zdarzają się mniej więcej dwa razy częściej.
A potem, w tej samej dekadzie, łączny przepływ angielskich rzek między marcem a sierpniem 2025 był drugim najniższym w serii zaczynającej się w 1961 roku. Niższym niż podczas każdej dużej letniej suszy od tamtej pory, poza rokiem 1976.
Obie te rzeczy są prawdziwe naraz. Sygnał nie brzmi po prostu: cieplej albo bardziej mokro. Brzmi: mniej przewidywalnie.
To jest zdanie, które warto zapamiętać, i jest nudniejsze niż nagłówki. Kraj może w ciągu tych samych dziesięciu lat robić się bardziej mokry zimą i osuszać rzeki latem, bo zmienia się rozkład, a nie tylko średnia. A planowanie na podstawie średniej jest dokładnie tym, co przestaje działać.

Kwitnienie w Londynie na początku marca. Samo w sobie niczego nie dowodzi — ale tak wygląda przesuwający się rozkład z poziomu chodnika.
A w tym roku głos ma Pacyfik.
Nad tym konkretnym rokiem wisi jeszcze jedno. Met Office ogłosił El Niño na 2026 rok, a według obecnych wskazań będzie ono bardzo silne, z temperaturami powierzchni morza w środkowym i wschodnim Pacyfiku równikowym ponad 2 °C powyżej normy.
Warto być precyzyjnym co do tego, co to dla Wielkiej Brytanii oznacza, a czego nie, bo bywa to regularnie wyolbrzymiane. El Niño jest zjawiskiem pacyficznym, a jego wpływ na brytyjską pogodę jest pośredni. Nie dostarcza burzy do Nottingham w środę w sierpniu. To, co robi, to przesuwa prawdopodobieństwa na kolejne miesiące: większa szansa na łagodniejszą, bardziej mokrą i wietrzną jesień oraz początek zimy.
Zestawmy to z latem, które właśnie minęło, gorącym i suchym — dziesięć dni powyżej 35 °C w 2026 roku, w tym trzy sięgające 37 °C. Wysuszone lato, po którym prognozuje się bardziej mokrą i wietrzną jesień, to ten sam wzorzec co na reszcie tej strony, tyle że w obrębie jednego roku, a nie dekady.
I prowadzi do tego samego wniosku. Jeśli nadchodząca jesień i zima są bardziej niż zwykle prawdopodobnie mokre i wietrzne, to jest to dokładnie ta połowa roku, w której dach słoneczny daje najmniej, a turbina najwięcej.
Mróz znika, a to zmienia to, co robi dom.
Dwie z najwyraźniejszych liczb w raporcie dotyczą zimna, nie upału. W porównaniu z okresem 1961–1990 ostatnia dekada miała mniej niż połowę dni lodowych — takich, w których temperatura nigdy nie przekracza zera — a silnych mrozów poniżej −8 °C ubyło ponad czterokrotnie. Na drugim krańcu Wielki Londyn miał ponad cztery razy więcej dni powyżej 30 °C i nocy powyżej 18 °C.
Dla gospodarstwa domowego to nie abstrakcja. To mniej ogrzewania w niektóre zimy, więcej chłodzenia w niektóre lata i krzywa zapotrzebowania, która już nie przypomina tej, pod którą projektowano dom. Nie powiemy Państwu, czy to dobrze czy źle dla rachunku, bo zależy to całkowicie od domu — ale oznacza, że przesuwa się kształt zużycia, a nie tylko jego suma.

Treść dostarczona przez Met Office — State of the UK Climate 2025.
Poziom morza to pomiar, który się nie odszczekuje.
Serie temperatur zapraszają do sporów o przyrządy i przenoszone stacje. Z mareografami trudniej się wygadać. Poziom morza wokół Wielkiej Brytanii podniósł się od 1901 roku o około 20,1 cm, z prawdopodobnym przedziałem od 16,6 do 23,6 cm, a mniej więcej dwie trzecie tego przypadło na ostatnie trzy dekady — samych 13,9 cm między 1993 a 2025 rokiem. Tempo rośnie.
To ma znaczenie dla każdego na wybrzeżu, bo poziom morza jest podstawą, do której dodaje się spiętrzenie sztormowe. Ten sam sztorm nadchodzący na wyższym morzu sięga dalej w głąb lądu. Jeśli mieszkają Państwo blisko wody i wybierają miejsce na cokolwiek — turbinę, pompę ciepła, rozdzielnicę — to jest liczba, o której trzeba myśleć, a nie prognoza na wtorek.

Każdy centymetr podniesienia poziomu morza dociera najpierw tutaj, a dopiero potem do prognozy.
Co zatem turbina na Państwa dachu właściwie na to poradzi?
Nic mierzalnego. Nie będziemy udawać inaczej. Jedna przydomowa turbina wiatrowa nie ruszy krajowego wyniku emisji, a gdyby odwrócenie zmian klimatu było jedynym powodem, dla którego ją Państwo rozważają, lepiej byłoby wydać te pieniądze na izolację i pójść zagłosować.
To, co robi, jest węższe i bardziej użyteczne. Jeśli zmienia się niezawodność, a nie średnia, to rozsądną odpowiedzią gospodarstwa domowego nie jest większa wersja jednego źródła — tylko drugie źródło, które zawodzi w innych momentach. W Wielkiej Brytanii wietrzna połowa roku trwa mniej więcej od października do marca, czyli dokładnie ta połowa, która robi się bardziej mokra i sztormowa, i dokładnie wtedy, gdy dni są najkrótsze, a dach słoneczny produkuje najmniej. Te dwa nie zawodzą razem i na tym polega cały argument.
Zastrzeżenia są te same, które dajemy wszystkim. Wietrzny kraj to nie wietrzny ogród: mapy krajowe mówią bardzo niewiele o zawietrznej sąsiedniego domu. Proszę zmierzyć własne miejsce przez jeden wietrzny sezon, zanim cokolwiek Państwo kupią, u nas czy gdziekolwiek indziej. Proszę wiedzieć, jak zahamować maszynę przed nadejściem frontu. I sprawdzać mocowanie każdej jesieni, bo zimy w tym zbiorze danych to właśnie te, które robią się bardziej mokre i wietrzne.

Krajowa mapa wiatru nie mówi prawie nic o szczelinie między dwoma budynkami ani o zawietrznej żywopłotu w Devon.
Uczciwe podsumowanie brytyjskiej pogody nie brzmi, że jest coraz gorsza. Brzmi, że coraz trudniej ją zaplanować.
Wszystko powyżej jest argumentem za tym, żeby nie polegać na jednej rzeczy.
Każda liczba klimatyczna na tej stronie — seria od 1884 roku, rok 2025 jako jej najcieplejszy, 0,51 °C i 1,33 °C dla lat 2016–2025, 0,25 °C na dekadę, zimy bardziej mokre o 3 % i 13 %, dni lodowe i silne mrozy, londyńskie zliczenia upałów, przepływy angielskich rzek od marca do sierpnia 2025 oraz poziom morza 13,9 cm od 1993 i około 20,1 cm od 1901 roku — jest opublikowana przez Met Office w State of the UK Climate 2025 (Kendon i in., International Journal of Climatology, lipiec 2026). Ogłoszenie El Niño na 2026 rok, jego spodziewana siła oraz opis brytyjskiego skutku jako pośredniego i przypadającego głównie na jesień i początek zimy również pochodzą od Met Office, podobnie jak zliczenia temperatur lata 2026. Nie przypisaliśmy zmianom klimatu żadnego pojedynczego sztormu, ostrzeżenia ani suchego lata, ponieważ pojedynczego zdarzenia nie da się w ten sposób przypisać na podstawie takiego raportu. Podane parametry turbiny to nasze własne opublikowane dane i można je sprawdzić na stronie produktu. Nie wymieniono tu żadnego klienta.

