Na naszym kanale YouTube jest 267 filmów. Najczęściej oglądany — z przewagą niemal krępującą — to ten, z którym nie mieliśmy nic wspólnego.
Klient wszedł na dach, podłączył obok swojego Atlasa anemometr, żeby było widać prędkość wiatru, kiedy turbina się kręci, wycelował telefon i wcisnął nagrywanie. Ten klip obejrzano już 5,4 miliona razy.
Oto on. Bez muzyki, bez lektora, bez montażu.
Ten klip. Nagrany przez właściciela, na własnym dachu, z anemometrem podłączonym obok turbiny — obejrzyj na YouTube.
Najciekawszy jest dystans
Nie chodzi o to, że klip klienta poszedł dobrze. Chodzi o to, jak bardzo wyprzedza wszystko inne.
Drugi najczęściej oglądany film na kanale — nasz, o łopatach na słaby wiatr — ma 282 000 wyświetleń. Potem: 265 000. Dalej 253 000. Dalej 210 000. Całkiem przyzwoite liczby jak na firmę sprzedającą turbiny wiatrowe.
Jeden klient z telefonem wyprzedził cały nasz katalog mniej więcej dziewiętnaście do jednego — i dotarł do około 340 razy większej liczby osób, niż mamy subskrybentów.
Mamy oświetlenie. Mamy halę produkcyjną, z której jesteśmy dumni. Mamy ludzi, których pracą jest sprawianie, by nasze produkty dobrze wyglądały, i robią to dobrze. Nic z tego nawet się nie zbliżyło.
Dlaczego naszym zdaniem tak się stało
Uczciwa odpowiedź jest niewygodna: pobił nasze filmy dlatego, że to nasze filmy.
Kiedy producent filmuje własny produkt działający bez zarzutu, odbiorca automatycznie robi z tego dyskonto — i słusznie. Oczywiście, że na naszym materiale działa: wybraliśmy dzień, wiatr, ujęcie i montaż. Każdy, kto ogląda, o tym wie, i właśnie dlatego dopracowanie działa przeciwko nam, a nie na naszą korzyść.
Człowiek na dachu nie ma tego problemu. Zapłacił za to. Nie ma powodu, żeby wypadło lepiej, niż jest. I zrobił jedyną rzecz, na którą my prawdopodobnie bylibyśmy zbyt spięci: wstawił w kadr odczyt wiatru na żywo, żeby można było samemu ocenić produkcję na tle warunków, zamiast wierzyć komukolwiek na słowo.
O co ludzie naprawdę pytają
Podejrzewamy, że te 5,4 miliona osób nie pyta, czy Atlas jest dobrą turbiną. Pytają o coś dużo bardziej konkretnego: czy to zadziałałoby na moim domu?
Studio na to nie odpowie. Lekko trzęsący się klip zwykłego dachu, przy zwykłej pogodzie, w miejscu, które trochę przypomina to, gdzie mieszkasz — ten odpowiada. Jedyne, czego budżet produkcyjny nie kupi, to cudzy dach.
Więc przestajemy z nim konkurować
Oczywistą reakcją na film klienta bijący twój marketing jest robienie marketingu, który wygląda jak film klienta. Nie zrobimy tego. Byłoby to kłamstwo i byłoby widać.
Zamiast tego: jeśli masz turbinę TESUP i ją nagrałeś — jak dobrze pracuje, jak źle pracuje, podczas montażu, w czasie wichury, jak stoi w bezwietrzny dzień — chcielibyśmy to zobaczyć i za Twoją zgodą opublikować. Bez montażu jest w porządku. Mało efektownie jest w porządku. Dla kogoś, kto się właśnie zastanawia, jest to warte więcej niż cokolwiek, co sami wyprodukujemy.
Jeśli byłeś jednym z 5,4 miliona
I zastanawiasz się teraz nad stroną praktyczną: zwrot zależy wyłącznie od Twojego wiatru i Twojej ceny prądu. Dlatego zamiast liczby, która dla większości z Was byłaby błędna, jest kalkulator na stronie Atlasa.
Pięć milionów wyświetleń to dziwny rodzaj informacji zwrotnej. To nie ankieta ani wynik sprzedaży. To bardzo dużo ludzi patrzących na turbinę na cudzym dachu i myślących o własnym — i potrzeba było klienta z telefonem, żeby im ją pokazać.
